moje miasto, Moje Miasto, portal o moim miescie, informacje kulturalne, kalendarium wydarzen i imprez, konkursu i newsy nie tylko z miasta. moje miasto moje miasto, nasze miasta moje miasto, newsy, wiadomosci moje miasto, muzyka moje miasto, ksiazka moje miasto, film moje miasto, konkursy
  home
nasze miasta
newsy
muzyka
ksiazka
film
fotorelacje
konkursy
rozmowy miasta
recenzje
oceniamy
 
 


opalanie natryskowe, Warszawa
finanse w sieci
moda w sieci
praca w sieci
nauka w sieci
¶wiat ksi±æki
serwery i domeny
komputery i drukarki
twoj styl w sieci
 
  MOJE MIASTO
GDAŃSK
GDYNIA
SOPOT
OLSZTYN
TORUŃ
WARSZAWA
WROC£AW
KRAKOW
ŁÓDŹ
POZNAŃ
SZCZECIN
KATOWICE

 


  IMPRESSUM
MOJE MIASTO
PRACA W SERWISIE
REKLAMA
PATRONAT

WPROWAD¬ WYDARZENIE
 
  Czy istnieje jeszcze w Polsce prawdziwy rock?

Zimny dom
Totentanz


Jest taka kapela z Tarnowa, do której bardzo długo musiałem się dostrajać, nie wiem czy wina była po mojej stronie, ale czasami jest tak, że najlepsze kawałki muzyczne trafiają do nas bardzo subtelnie i niepostrzeżenie. Wróćmy jednak do czterech odważnych muzyków z zespołu Totentanz, bo o nich mowa tym razem, którzy przez wielu są jeszcze niezauważeni, przez wielu już odkryci i jeszcze przez kilkoro okrzyknięci polska nadzieja rocka. Nie wiem, ile czasu płyta leżała u mnie na półce, chyba parę dobry miesięcy. Album ukazał się w 2008 roku, a ja dopiero od niedawna stałem się zagorzałym fanem zespołu i ich twórczości.

Ale wróćmy do początków. Dawno, dawno temu poznałem Sebastiana Mnicha, który wtedy grał z zespołem KSU na garach, nie powiem, wychodziło mu to nawet nieźle, a ponieważ muzyczna ekipa tarnowska nie jest mi obca, zwróciłem uwagę właśnie na nadal młody zespół Totentanz. Kupiłem więc ich płytę i na początku wydawało mi się, że to wszystko, co usłyszałem na płycie, już było. Dopiero niedawno odkryłem delikatne tło ich muzyki. To, co brzmi momentami jak Rammstein czy Foo Fighters ma bardzo indywidualny, własny charakter i brzmienie.

Zacznijmy od moich faworytów. Na początek posłodzę zespołowi. "Paranoja", utwór chyba lekko autobiograficzny, chociaż z drugiej strony każdy z nas przechodzi przez takie etap własnych zakrętów w swoim życiu. W tym utworze chylę czoła przed Sebastianem Mnichem i Erikem Bobella, świetne wyczucie brzmienia piosenki, ostre uderzenie i delikatne pogłaskanie kotła połączone w jednym utworze to umiejętność, którą nie każdy perkusista posiada, a w połączeniu z basem jest to chyba jedna z najlepszych sekcji rytmicznych w naszym kraju (ciekawe, jak brzmią na żywo?), o tekście nie będę wspominał, gdyż warto wsłuchać się w niego ale chyba wystarczy krotki cytat: "Masz na imię moja Paranoja, Masz na imię Lęk".

Kolejnym utworem który zapętlą się czasami na moim odtwarzaczu to "Zimny dom", kawałek który z kolei jest mi bardzo bliski, przypomina mi ludzi którzy odeszli, odchodzą od nas. Tak naprawdę, wsłuchując się w tekst piosenki, zawsze stawałem przy grobie moich kumpli ze szkoły, którzy zbyt wcześnie od nas odeszli. Mam ciarki na całym ciele, gdy tego słucham.

Innym utworem, który warto wrzucić sobie na playlistę to "Marionetka". Sądzę, że o tym utworze chyba nie musze zbyt wiele mówić, wystarczy posłuchać. W tym kawałku warto zwrócić jednak uwagę na Rafala Huszno, który właśnie w tym utworze daje popis swoich możliwości wokalnych, momentami zastanawiam się, czy nie warto byłoby połączyć energii Huszki i surowego brzmienia zespołu z projektami Mike Pattona? Myślę, że byłby z tego niezły kawałek zapisany w nowej historii rocka.

Jest jeszcze oczywiście utwór "Daję mniej", i w tym kawałku zwróćcie uwagę na gitarę, nie wiem czy panowie siedząc w studiu po prostu za dużo czasu spędzali razem, ale początek z punkowymi riffami a potem ten czysty wręcz poetycki rock w refrenie. Dużą rolę odgrywał warsztat muzyczny. Posłuchajcie, jak narasta dźwięk i akcja całego utworu od 1:04 minuty. Dla mnie to klasyka tak często grana, tak często wykonywana i zawsze świetna i ciągnąca nas właśnie do tej muzyki.

Zastanawiałem się ostatnio, czy w Polsce istnieje jeszcze cos takiego jak Rock, taki wiecie prawdziwy, czysty nie popsuty przez media i nie sprzedający się za wszelka cenę, coś, czego ja słuchałem jako młody szczyl, te ostre riffy gitarowe, mocna i wyrazista sekcja rytmiczna. Przeglądając swoje płyty z ostatnich dwóch czy może trzech lat, nie znalazłem nic, co by mnie zadowoliło i właśnie dlatego sięgnąłem po płytę Totentanz (taniec umarłych przyp. Redakcji) ciężki rock w swojej najczystszej formie. Rock is not dead chciałoby się powiedzieć po przesłuchaniu całej płyty.

Oczywiście nie wszystko jest tak złote, jak bym chciał. Płyta ma tez parę wpadek, na przykład Raj przypomina w refrenie przejęte rytmy od Rammsteinu. Nigdy nie przepadałem za takim kopiowanie fraz, ale z drugiej strony, akurat w tym utworze doskonale się komponują. Co mogę napisać na koniec? Jeśli jesteście fanami mocniejszych brzmień i nadal nie odkryliście tego zespołu, zapraszam do sklepów i na stronę zespołu, bo sądzę, że naprawdę warto.



Zimny dom
Totentanz

sadysta SID







ARCHIWUM RECENZJI
 
  Rynek Moje Miasto
opalanie natryskowe, warszawa
Salon kosmetczny
Gry uliczne na DVD
modne zakupy
rozmowy w sieci
Herbata zielona
wapster
tapet, dzwonki, gry na komórke
Filmy na DVD
drukarki i komputery

 

moje miasto || wroclaw || warszawa || poznan || torun || krakow || lodz || katowice || szczecin || szczecin || gdansk || gdynia || sopot || psychologia